Wiosenne wyjazdy na sandacze do Szwecji to już niemal nasza coroczna tradycja. Wraz z Kamilem Walickim odwiedziliśmy jak zawsze niezawodne jezioro Storsjön oraz jeszcze jeden bardzo obiecujący akwen, który mamy nadzieję niebawem wejdzie do naszej oferty.
Jak to zwykle bywa w przypadku chimerycznych sandaczy, łowienie było dość wymagające. Ryby brały dobrze, ale dość krótko i trzeba było idealnie wstrzelić się w żerowe okienko. Właściwe miejsce i czas owocowały jednak pięknymi rybami i z wyjazdu wróciliśmy zadowoleni. Największe sandacze jakie udało nam się przechytrzyć przekraczały 80 cm, było też sporo takich ponad 70 cm. Do tego cztery metrowe szczupaki, kilka 90-tek i piękne... liny, którym w czerwcu zawsze poświęcamy nieco czasu.
30.07.2025