Opinie o biurze
Cześć Maciek,
wyjazd do Kanady był chyba najlepszy w życiu.
9 sztuk jesiorów ponad 2 m.
3 sztuki w okolicach 2,5 m, największy 2,5 mi 107 cm w obwodzie.
Jakaś godzina holu w 3 osoby, już mieliśmy naprawdę dosyć.
Łososi jak zawsze sporo i nawet kolega złowił jednego Kinga.
Chris i przewodnik James to super ludzie.
Wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni.
Pogadam z chłopakami w sprawie wyjazdu za rok bo są chetni.
Przesyłam kilka fotek..
Jarek Kowalczyk
|
Panie Maćku,
Trudno odnaleźć się w domu i pracy po powrocie z tak wspaniałej wyprawy. Nie znajdę nawet słów aby wyrazić podziękowanie i zadowolenie. Nie dość, że wszystko spełniło w nadmiarze, moje oczekiwania to jeszcze wyniki :-)) wszystko było NAJ po prostu wspaniale. Już się dozbrajam na kolejną wyprawę i planuję maj 2010. Na uznanie zasługuje nie tylko organizacja i rzetelność Eventur Fishing ale szczególnie obecność i postawa Roberta i Mateusza Taszarków. Nie często spotykam przewodników - opiekunów, którzy robią znacznie więcej niż się oczekuje. Zarówno atmosfera, humor, fachowość oraz podejście do wszystkich aspektów pobytu byu po prostu NIEPRAWDOPODOBNE. Poprzeczka została postawiona naprawdę wysoko i jestem pewein, ze kolejne wyprawy sprostają oczekiwaniom. Już nie mogę się doczekać na maj z EF oczywiście.
Serdeczności Wojtek z Warszawy
|
Witam Panie Tomku
Wyjazd do Arkosund zaliczam do udanych - 64 szczupaki w 2 osoby (jeden 115 cm, 3 po 86 cm i reszta 60-70cm), a to z winy dobrej łodzi z silnikiem i małej presji wędkarskiej. Pogoda dopisywała na przemian. Łódka z dwoma osobami płynęła do 28 km/h (4 osoby = 18 km/h), spalanie 31 l /100 km.
Pozdrawiam serdecznie - Karol
|
Panowie.
W tym roku to już drugi wyjazd jaki miałem przyjemność organizować dla moich przyjaciół za pośrednictwem państwa biura. Pomimo tego, że ryby nie obrodziły (ilościowo) tak jak w maju w Gamleby, to wyjazd należy uznać do udanych. Ilościowo łowiliśmy średnio około 6-9 szczupaków na osobę dziennie w przedziale 60-90cm. Dwa razy mieliśmy szansę na naprawdę dużą rybę ale jak to bywa w tym sporcie - lepszy wygrywa... tym razem nie byliśmy to my ... Te dwa esoxy były przy łódce (a jeden w połowie na łodzi ) i mierzył w granicach 110-120 cm. Robert jako ekspert łowiska zdał egzamin na 5 z dużym plusem, a jego obecność zaoszczędziła nam dużo czasu w rozpracowaniu łowiska. W maju na pewno powtórzymy wyjazd do Valdemarsvik.
Pozdrawiam,
Jacek Lewandowski
|
Witam P. Tomku
Wyjazd zaliczam do udanych, choć to pierwszy raz na ryby za granicę. Pogoda była przepiękna cały tydzień, słońce rybom to raczej nie odpowiadało ale my jako amatorzy zaliczamy go jako udany. Ryb złowiliśmy ok 30 szt. razem z moją narzeczoną, która naprawdę sobie dobrze radziła. Okolica jest przepiękna i bardzo mili gospodarze. Ślę podziękowania i myślę że następny wyjazd już w przyszłym roku....
Pzdr. Krzysztof i Agata
|
Witam serdecznie Panie Tomaszu.
Z tej strony Ryszard Białogrecki wraz z kolegami. Jeszcze raz chcę podziękować za wspaniałą przygodę wędkarską jaką dzięki Pana pomocy mieliśmy okazję doświadczyć na szkierach Gryt. Choć pogoda spłatała nam figla racząc nas wręcz letnimi temperaturami, czego sie na północy nie spodziewaliśmy, udało nam się i tak złowić w ciągu tego tygodnia około 35 szczupaków, w tym jednego 90 cm o wadze prawie 8 kilogramów oraz kilkanaście okoni i co ciekawe jazia i parę płotek na blaszkę. Sam ośrodek jest o bardzo fajnym standardzie, a i łodzie tak jak Pan mówił były bardzo wygodne i bezpieczne. Jeszcze raz dziękuje w imieniu swoich kolegów i moim własnym oraz proszę o przesłanie katalogu z ofertą na przyszły rok bo już o tym cała nasza trójka myśli.
Pozdrawiam,
Ryszard
|
Panie Tomku
Kilka słów na gorąco po wyprawie do Valdemarsvik. Było wspaniale!!!! Ośrodek pięknie położony, domki idealne dla 3 osób - tak jak Pan zresztą powiedział, piękne krajobrazy, cisza i spokój. Wspaniałe miejsce. O tym, jak dobrze nasza ekipa się tam czuła niech świadczy fakt, że po 48 godzinach WSZYSCY straciliśmy poczucie czasu :-). No i najważniejsze: bardzo duży potencjał łowiska, ogromna ilość ryb i oczywiście dużo emocji na wodzie podczas holowania szczupaków i wielgachnych okoni. Zaskoczeniem był fakt, jakie przynęty były najczęściej atakowane..... były to obrotówki. 80% ryb zostało złapanych na ten typ przynęty. Najbardziej łowna okazała sie "Czarna Furia" Meppsa w wielkości 4!!!! Reszta szczupaków złowiona została na dżerki i dosłownie pojedyncze sztuki na wahadłówki i gumy. Metrówka nie padła chociaż było bardzo blisko - jedna wisiała już na gripie, i gdyby był on porządny to byłaby "metrówa", a że był to wyrób .... OK nie będę pisał jaka to była firma :) W sumie cała grupa złapała około 150 szczupaków, co nie jest wynikiem imponującym, ale poza frajdą z łowienia mieliśmy tez iście letnią pogodę co pewnie istotnie wpłynęło na wyniki. Jeszcze jedna istotna sprawa, o której chcę napisać. Valdemarsvik straciłoby większość swoich walorów bez obecności Pana Roberta Taszarka. Wspaniały człowiek z ogromnym poczuciem humoru, olbrzymią wiedzą wędkarską, którą chętnie sie dzieli z uczestnikami, super detaliczne rozpoznanie łowiska - po prostu coś NIESAMOWICIE WSPANIAŁEGO!!!!! Ilość wiedzy jaką Pan Robert przekazuje podczas takiego pobytu jest po prostu gigantyczna. Techniki łowienia, przygotowanie przynęt pod łowisko, cenne uwagi i "czytanie" wody - te lekcje są nie do przecenienia. Przede wszystkim dzięki Jego obecności, a także obecności jego syna Mateusza, ten wyjazd był wspaniałą przygodą wędkarską.
Pozdrawiam,
Olgierd
|
Witam,
Na początek chciałbym podziękować za profesjonalną i miłą obsługę rodzinnego wyjazdu do Valdemarsvik, zarówno od strony organizacyjnej jak i porad wędkarskich.
Ośrodek w Valdemarsvik spełnił nasze oczekiwania, okolica bardzo cicha i spokojna z pięknymi widokami. Dużym plusem ośrodka jest plac zabaw dla dzieci i kąpielisko, niestety woda była trochę za zimna. Nasz wyjazd był typowo rodzinny (ja, żona, 3,5-letnia córka i mój tata) tak więc było sporo zwiedzania Szwecji, a jest co i niestety trochę mniej uganiania się za rybami.
Mimo małej ilości czasu spędzonego na wodzie udało mi się przechytrzyć całkiem sporo esoxów i parę garbusów, nawet mój tata, osoba trzymająca spinning pierwszy raz w życiu, zanotował kilkanaście ładnych ryb. Muszę także pochwalić się córką Kasią, która samodzielnie z pomostu łapała ryby (2 okonki i ukleję), 3 metrowym bacikiem.
Wyjazd do Valdemarsvik był drugim wyjazdem do Szwecji za pośrednictwem Waszego biura i na pewno nie ostatnim.
Serdecznie pozdrawiam
Darek Białołęcki z rodziną
|
Witam Panie Tomku!
Chciałabym podzielić się wrażeniami z pobytu w Hestoysundet w Norwegii, gdzie byliśmy w czerwcu. Miejsce bardzo urokliwe, świetne łowisko (zwłaszcza dorsza), nowe, niezawodne łodzie. Domek, w którym mieszkaliśmy jest jeszcze niewykończony (brak tarasu), ale w środku bardzo dobre warunki. Nie wiem, czy gospodarz potraktował nas ulgowo, czy każdego tak traktuje, ale byłam mile zaskoczona opłatą za paliwo do łodzi (stosunkowo tanio). W tamtym roku za tydzień zapłaciliśmy tyle co tu za 2 tygodnie, a silnik był tej samej mocy, może dlatego, że nowy. Ośrodek ogólnie o trochę niższym standardzie niż w Seter Brygge, ponieważ chyba dopiero się rozwija, ale nie narzekam. W załączeniu przesyłam kilka fotek średniej jakości z nadzieją, że któraś z nich pojawi się w katalogu na następny rok.
Pozdrawiam,
Edyta Skowrońska
|
Witam,
w imieniu całej grupy, która brała udział w wyjeździe nad szkiery Św. Anny w dniach 06-13.06.2009 serdecznie Panu dziękuję za organizację wyjazdu. Wyprawa udała się znakomicie. Miejsce, organizacja, wyposażenie na 5+.
Co prawda, pewnie zgodnie z informacją jaką ostatnio dostałem z Waszego biura, ryb ilościowo nie było dużo, ale padły nasze życiowe rekordy: 103, 105 i 107 cm, z czego ten 105 ważył 11,5 kg. Udało nam się tym samym ustalić aktualny, tegoroczny rekord szkierów Św. Anny (taką statystykę prowadzi gospodarz domków).
Jeszcze raz serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że w kolejnych latach uda nam się jeszcze wielokrotnie skorzystać z Państwa usług.
Pozdrawiam,
Igor Bednarski i ekipa
|
Dzień dobry Panie Maćku,
Minęło już kilkanaście dni od mojego powrotu z kolejnej wyprawy na jezioro Sommen. Ten rok w przeciwieństwie do ubiegłego był nieco gorszy. Ryby brały nieregularnie i dość słabo jak na warunki szwedzkie. Trzeba było lekko się napracować i szukać miejscówek. Nie mniej codziennie łowiliśmy po kilka, czasami po kilkanascie szczupaków. Jezioro,że tak powiem nie dało nam żadnego "metrowca". Większość łowionych ryb miała po 70 - 80 cm. Było chłodno i pochmurnie z dużymi skokami ciśnienia i temperatury. Uważam wyprawę za bardzo udaną, połowiliśmu do syta. A że trzeba było się na kombinować, aby złowić rybę, cóż takie jest życie wędkarza.
Pozdrawiam,
Andrzej Pióro
P.S. Gospodarze i warunki socjalne na najwyższym poziomie.Dziękuję.
|
Szanowny Panie Maćku,
Właśnie wróciłem znad jeziora Randsfjorden - bardzo dziękuje za naprawdę udany urlop! W załączeniu przesyłam kilka zdjęć. Wypad bardzo udany, mimo że trochę liczyliśmy także na okonie, które jednak bardzo słabo żerowały. Uwagi zawarte w przewodniku bardzo pomogły, szczególnie w zakresie doboru miejscówek do spiningowania. Praktyka jedynie zweryfikowała dobór przynęt - 50% brań (w tym te najlepsze) było na wahadłówkę alga nr 3, złotą matową, dalsze 30-40% na inne błystki i woblery, na gumy mieliśmy zaledwie kilka pobić oraz jedno udane lądowanie pstrąga (2,5kg) z trollingu. Widoki piękne, cisza, spokój, miły gospodarz, z którym dogadywaliśmy się bez żadnych problemów i doskonała łódka - jesteśmy bardzo zadowoleni.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję
Jacek Lewandowski
|
Panie Maćku,
Pozwalam sobie tą drogą wyrazić moje uznanie dla poziomu organizacyjnego wyprawy na szczupaki do Valdemarsvik. Sprawna organizacja (podziękowania dla p. Tomka Wieczorka), świetne miejsce - nie tylko z punktu widzenia wędkarskiego. Atrakcyjny akwen zasobny w ryby po którym mogliśmy się przemieszczać dobrymi i bezpiecznymi łodziami, warunki zakwaterowania, wszystko to sprawiło, że jestem bardzo zadowolony. Szczególnie godną podkreślenia okazała się sposobność wędkowania pod okiem tej klasy specjalisty, jakim jest pan Robert Taszarek. Możliwość wysłuchania jego taktownych sugestii i podpatrywania jego technik czyni wyjazd do Valdemarsvik dodatkowo wyjątkowo atrakcyjnym. To bardzo miła i życzliwa osoba o kwalifikacjach i kompetencjach wędkarskich poza wszelką dyskusją. Taka opinia o panu Robercie była powszechną w naszej grupie. Dla mnie była to duża przyjemność złowienia wielu ryb (ok. 25 - w tym okaz prawie 90cm i o wadze ok. 6,5kg) na tak urokliwym i zasobnym akwenie, w wyjątkowym jak się okazało i kameralnym gronie uczestników.
Dziękuję za niezapomniane wrażenia.
Serdecznie pozdrawiam
Grzegorz Malinowski
|
Szczęśliwie wyprawa dobiegła końca - w sumie niestety, bo Boren jest wprost niesamowitym miejscem. Mimo tego, że pogoda była bardzo niestabilna - kilka razy w ciągu dnia drastycznie zmieniały się warunki (od pełnego słońca, bez wiatru, do wichury i ulewy - i wszystkie stany pośrednie) wyniki były dobre. Nie udało się wyciągnąć metrówki, jedna się spięła przy łodzi - kolega, który ją wyciągał jak zobaczył co jest na haku po prostu "zamarzł" z wrażenia, no i przy spektakularnym wyskoku ryby nie utrzymał kontaktu ....... i to by było na tyle.... W sumie przez 3 dni udało się złapać około 40 sztuk, największa miała 90 cm. Czegoś takiego (mimo w sumie przeciętnego rezultatu znając Pana relację potwierdzoną zresztą przez Bengta :) ) nie dane nam było jeszcze przeżyć. Jeśli chodzi o przynęty - jerki nie zdały egzaminu.... 2 brania. Jedno na 14 cm tonący Fatso (kolor - Natural Roach) i jedno na 18cm tonącego Jacka - niestety Jack stracony ryba popłynęła z nim w pysku (przypuszczam, że miałem zbyt krótki przypon). Absolutnym hitem okazały się gumy!! Do godziny 17 w kolorach naturalnych (srebrny, biały, perłowy brzuch, czarny, niebieski grzbiet + czerwone dodatki), po godzinie 17 wszystkie odcienie żółtego z czarnym grzbietem. Najlepiej wypadło kopyto RELAX 4-L i Mann's Predator. Generalnie zero ryb przy brzegach, wszystkie leżały na 4-5 metrach w zielsku, pewnie dlatego głębiej schodzące gumy delikatnie podszarpywane były tak skuteczne. Efekty znacznie się poprawiły po dozbrojeniu gum małą kotwicą od spodu. Gdybyśmy zaczęli tak od początku, myślę, że efekty byłyby znacznie lepsze.
Olgierd Madej
|
Pozdrawiam po powrocie ze Steigen, wpisałem się na rekord ośrodka wspaniałą brosmą - ponad 6 kg. Wszyscy uczestnicy wyprawy są bardzo zadowoleni i będziemy bukować dwa domki w 2011 roku na sierpień.
Jacek Molenda
|
Wróciliśmy tydzień temu z Ivosjon. Klęska totalna jeżeli chodzi o ilości. Pogoda taka, że nawet nam się nie chciało pływać, a rybom brać. Tak jak do tej pory łapaliśmy na wyjazdach powyżej 100 szt. na głowę tak w tym roku razem złapaliśmy około 70 szt. (statystycznie 17 szt. na głowę czyli niespełna 3 dziennie). Pocieszeniem było tylko to, że trafiliśmy 9 szczupaków powyżej metra. Jeden z nich w załączeniu. Pod względem wielkości tak dobrze nie było nigdy. Zawsze dominowały "kajtki" 45-60 cm i 1-2 metrówki na wyjazd. Tym razem rzadko schodziliśmy poniżej 80 cm a większość miała 90-95 cm. Tak więc było i dobrze i źle.
Jacek Białecki
|
W imieniu swoim i kolegów chciałbym Państwu serdecznie podziękować za zorganizowanie nam pobytu nad malowniczym jeziorem Hjalmaren. Nasza 5-osobowa ,,ekipa" (Jarek, Marek, Ernest, Stasio i ja Piotr) spędziła wspaniały tydzień obfitujący w wędkarskie emocje i waleczne ryby. Złowiliśmy ok. 80 sztuk szczupali (1 metrówka, 4x 90-tki, 10x 80-tki i reszta to 70-tki i 60-tki) Warto wspomnieć, że ryby małe /45-55 cm/ stanowiły tylko ok. 10% ogółu złowionych. Ryby brały wprawdzie chimerycznie, często odgryzały ogonki w kopytach, ale generalnie w okresie żerowania (wiatr i pochmurno) brały zdecydowanie. Gospodarz obiektu - Patryk, zajefajny gość, życzliwy i lubiący Polaków. Zresztą na każdym kroku walcząc ze stereotypem Polaka zachowywaliśmy porządek (np. pety lądowały do słoika na łodzi a nie do wody, co czynił sam palący gospodarz i mocno był zdziwiony jak zobaczył słoik). Domki były ok. Wystarczające by przenocować w normalnych warunkach. Okolica zatoki po prostu uroczysko... byliśmy wszyscy zachwyceni. ponieważ jesteśmy również, a może przede wszystkim myśliwymi, zwracaliśmy szczególną uwagę na lasy i zwierzynę. Pływające dzikie gęsi z młodymi pozostaną długo w naszej pamięci. W przyszłym roku chcemy uderzyć do Finlandii - liczymy na również celująco wybrany dla nas cel wyprawy. Jednak wybór wody w maju jest istotny. Wracały załogi na promie, które nie złowiły nic ... /Asnen/ ...ale tak bywa.
Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz dziękujemy !!!
Piotrek Jędral
|
Witam Panie Tomku.
Tradycyjnie, po zakończonej wyprawie, spieszę podzielić się z Panem wrażeniami. Po pierwsze, dziękuję za przygotowanie i zorganizowanie wyjazdu pod względem formalnym - jak zwykle bez zarzutu. Szkiery Gryt obdarowały nas sporą ilością szczupaków. Ryby klasowały się w przedziale od 60 do 85 cm. Trafiło nam się kilka sztuk 90 cm i trochę więcej. Złowiliśmy także 3 szczupaki ponad metrowej długości. Największy mierzył 106 cm. Wszystkie duże sztuki brały na bardzo płytkiej wodzie, od 1,5 m do 1 m głębokości. Na głębszej wodzie zdarzały się mniejsze sztuki. Jeśli chodzi o przynęty, praktycznie łowiliśmy na wszystko, co było pod ręką - gumy (w większości krótkie kopyta), obrotówki, wahadłówki, jerki (szczególnie piękne, pokazowa brania - polecam). Jesteśmy bardzo zadowoleni z łodzi - niezawodny silnik i spore rozmiary gwarantowały bezpieczne wędkowanie. Jednak tym razem mam parę zastrzeżeń, które - mam nadzieję - zwrócą Państwa uwagę. O tym, że zabrakło kanistrów na paliwo, już Pan wie. Tutaj wielkie podziękowanie dla Pana za pomoc. Jednak podejście obsługi do tego problemu trochę mnie zaniepokoiło - kazano nam czekać do poniedziałku. Gdyby nie Pana interwencja, pewnie tak by się to zakończyło. I jeszcze jedna, być może mało istotna uwaga dotycząca wyposażenia domku. Jako kobieta akurat zwracam na takie rzeczy uwagę. W komplecie naczyń brakuje przynajmniej jednego dużego garnka. Największy rondel miał 1 litr pojemności. Nasza dwójka jakoś sobie poradziła, ale wiem, że panowie z domku obok narzekali na ten dyskomfort. I ostatnia uwaga - w domkach nie ma telewizora, więc chyba wypadałoby zmienić tekst reklamowy. Mnie osobiście telewizja nie jest do szczęścia potrzebna, ale byli tacy, którzy zwrócili na to uwagę. Jezioro Hjalmaren - wielkie, urocze, pięknie położone. Tutaj nie było tylu sukcesów jak na szkierach Gryt. Być może to wina bardzo kapryśnej pogody, na jaką trafiliśmy. Złowiliśmy kilka sztuk szczupaków przez tydzień. Ryby raczej niewielkie. Jedna metrówka, która się nam przytrafiła, niestety spięła sie przy łódce. Przynęty - jerki i małe kopyta na lekkich główkach, które doskonale sprawdzają się przy wędkowania na płytkiej wodzie porośniętej grążelami. Branie szczupaków - w przeciwieństwie do brań na szkierach - bardzo delikatne, ledwo wyczuwalne. Moje uwagi - silnik zepsuł nam się dwa razy. Za pierwszym razem nie odpalił jeszcze w przystani, ale za drugim razem padł w zatoce i musieliśmy wracać do ośrodka 1,5 km na wiosłach. Czuliśmy się niepewnie za każdym razem, gdy planowaliśmy wypłynąć - to było dość denerwujące. I na koniec Panie Tomku jeszcze jedno - nie wiem, jaka roślina w tym okresie nad jeziorem pyli (wszystko było żółte), ale dla alergików to byłaby ważna informacja. Pewnie nie byliby zadowoleni, gdyby po przyjeździe się okazało, że nie mogą np. oddychać. Ja pewnie jestem uczulona na inne pyłki, chociaż i tak miałam trochę problemów. Podsumowując - generalnie jesteśmy zadowoleni. Poznaliśmy nowe łowiska i ich zasobność w ryby. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć pięknych widoków. Za to wszystko dziękuję i mam nadzieję, że moje uwagi pozytywnie wpłyną w przyszłości na Państwa ofertę. W załączeniu przesyłam kilka zdjęć naszych okazów.
Pozdrawiam zespół Eventur Fishing
Iwona i Norbert Sudoł
|
Witam,
Jesteśmy po wyprawie do Steigen. Byliśmy tam w dniach 8-15.05. w czteroosobowej ekipie. Jesteśmy zadowoleni z pobytu, chociaż wędkarsko pozostał niedosyt, głównie z uwagi na pogodę, która nie pozwalała rozwinąć skrzydeł. Na ten element nie mieliśmy niestety wpływu. Przez pierwsze dni pobytu wiał silny wiatr połączony z opadami deszczu. Łowiliśmy też w taką pogodę, powiedziałbym ekstremalnie, ale dzisiaj na to patrząc, było to niepotrzebne i ryzykowne, nawet wewnątrz fiordu. A i ryba też nie brała, chociaż jako jedyni na campie złapaliśmy wtedy dwa zębacze. Jeden z nich (3,5 kg) wywinął się koledze i złapał go zębami za dłoń. Było trochę strachu i krwi, ale do dzisiaj jest z czego się pośmiać. Dopiero na trzy dni przed końcem, można było wypłynąć na otwarte wody. I też poznawać zaczęliśmy łowisko. Co prawda wielkie okazy nie padły, ale ręka podczas połowów bolała. Przede wszystkim zachwyciła nas różnorodność gatunków. Nigdy nie wiadomo było co ukaże się na końcu zestawu. W sumie złapaliśmy kilkadziesiąt dorszy, największy prawie 12 kg - 108 cm, było też parę pod 10 kg i kilka ósemek. Oprócz dorszy często holowane były molwy, brosmy, plamiaki oraz niewielkie czarniaki. Wyholowaliśmy kilka plamiaków o wadze ponad 3,5 kg i kilka czarniaków o wadze ok. 4 kg. Nie wspomnę setki pomniejszych czarniaków, które choć miały wymiar, trafiały do wody. Trafił się też karmazyn, chociaż specjalnie za nimi nie uganialiśmy się. Jedna uwaga dla wszystkich tam jadących: zapomnijcie o wcześniejszych połowach w Bałtyku i nawykach nabytych na kutrach. Tu jest inna woda, inne ryby i inne techniki łapania. Owszem, pilkerowanie bałtyckim sposobem zabezpieczy Was w ryby na filety, ale o okazach trzeba zapomnieć. Tu ryba bierze na każdej głębokości i nie trzeba walić pilkerem w dno. Np. czarniak uderzył w pilker przy burcie łodzi, ściągany w ekspresowym tempie. Polowanie natomiast na okazy to na wodzie ciężka robota. Wędzisko 600-800 gr. i główki 400-500 gr. z gumą 25-30 cm. Tylko Ci mogą liczyć na wielkie ryby. Nam osobiście nie zależało na złapaniu jednej wielkiej ryby, ale na zabawie i wielości wyholowanych gatunków. Reasumując pobyt udany, choć następnym razem pojadę pewnie w sierpniu i wtedy przeznaczę część pobytu na spotkanie wielkiej ryby. Początek maja nie jest też zbyt korzystnym terminem, z uwagi na niestabilność pogody. Warunki natomiast na campie wyśmienite, gospodarz miły i przyjaźnie nastawiony do gości. Jestem ciekawy jakie wyniki osiągnęli wędkarze w innych ośrodkach Norwegii, bo podczas spotkania w Karlskronie, miny mieli nie tęgie. I jeszcze na koniec dwie uwagi, myślę że istotne. Podczas tej długiej trasy, już na północy Szwecji pojawił się problem tankowania paliwa. W nocy stacje są nieczynne (tzn. bezobsługowe) i trzeba mieć banknoty w nominałach 100 czy 50 SEK, żeby móc zatankować. Myślę, że należy o tym poinformować wyjeżdżających. Druga sprawa to sporządzenie instrukcji w języku polskim do GPSów i echosond i wyłożenie ich w ośrodku. Szkoda na miejscu czasu na rozgryzanie funkcji, akurat dla tych modeli (są tam różne typy). Generalnie mogę stwierdzić, że tego oczekiwałem i dlatego myślę, że kiedyś pojawię się tam znowu.
Pozdrawiam zespół Eventur Fishing
Mirosław Juszczak
|
Szanowni Państwo,
W imieniu swoim jaki osób, które brały udział w wyprawię wędkarskiej do Gamlebyviken, chciałbym podziękować za organizacje całej wyprawy, jak i pomoc w wytypowaniu miejsca naszego pobytu. Jak się okazało termin naszego wyjazdu 16-23 maja okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę.
Podczas pobytu nasza czteroosobowa załoga złowiła 232 szt. szczupaka. Padła jedna metrówka Jacka, Pawłowi zabrakło 8mm do upragnionego szczęścia. Kilka ryb w powyżej 90cm oraz kilka osiemdziesiątek, około 80% ryb było w granicach 60-80cm. Ryby brały w zatokach na płytkich blatach mocno porośniętych roślinności na głębokości max 2,5m. 90% ryb padło na wahadłówki typu Alga i Mors w rozmiarze dwa lub trzy, prowadzonych szybkim tempem. Pogoda: zwariowana kilka razy dziennie padał deszczy, raz grady, ciągle zmieniała się siła i kierunek wiatru. Temperatura wody w dniu przyjazdu 10 stopni, na koniec w płytkich zatokach dochodziła do 15 stopni. Ryby całkowicie ignorowały gumy, kilka sztuk padło ona jerki i obrotówki.
Pozdrawiam
Jacek Lewandowski
|
W dniach 9-16 maja 2009 roku wraz z kolegami łowiliśmy szczupaki na zatoce Valdemarsvik. Przyznam, że nie spodziewałem się tak uroczego miejsca i tak obfitych połowów. Sam złowiłem ponad 30 dorodnych szczupaków, a niektórzy koledzy znacznie więcej. Ale ryby to nie wszystko, powala na kolana dziewicza przyroda, przeźroczysta woda (Bałtyk!) i świetna atmosfera. Szczególne podziękowania dla Pana Roberta Taszarka, profesjonalistę i człowieka wielkiej kultury, dzięki któremu jednego dnia złowiłem 12 szczupaków. Ktoś taki w takim miejscu to gwarancja udanych połowów. Dziękuje również Tomkowi i całej firmie Eventur Fishing za wspaniały urlop!
Roman Kotliński z Łodzi
|
Witam Panie Tomku.
Wczoraj wróciliśmy z Hjalmaren. Dziękujemy. Wrażenia bardzo pozytywne, przede wszystkim wędkarskie (załączniki). Trafiła się pierwsza metrówka - dokładnie: 108cm. Mi udało się złapać na trolling 66 cm bolenia. Pan Patrick (nasz gospodarz) pierwszy raz widział taką rybę ;) Najbardziej obfite łowy to zatoczki. Mieliśmy dwie ulubione i w dobrym dniu, kilkanaście szczupaków w ciągu godziny było wynikiem jak najbardziej realnym (dla trzech wędkujących) No i ... trzeba mieć sporo pokory wobec tego sporego, jak na nasze warunki, akwenu. Pogoda zmienia się bardzo szybko, zwłaszcza w czasie, jaki nam się trafił. Mieliśmy bardzo zmienną aurę i w czasie jednego dnia był deszcz, ostre słońce, wiatr z różnych kierunków i o różnej sile. Zdarzyło nam się spływać z trolingiem, kiedy zaczęło padać, a po chwili szybko wyciągaliśmy przynęty i na pełnym gazie schodziliśmy z jeziora. Nawałnica, którą zauważyliśmy w odległości ok. 4 km dopadła nas w ciągu 2 minut. Ogólne wrażenia - bardzo pozytywne ;)
Pozdrawiam,
Marek Fiec
|
Dziękuję bardzo za wspaniały wyjazd. Na pewno się jeszcze gdzieś z wami wybiorę. Wynik był niezły bo we dwóch przez sześć dni złowiliśmy 60 szt. szczupaka ale rodzynkiem tej wyprawy był miętus 4,5 kg i 79 cm to wynik lepszy od rekordu polski. Przesyłam zdjęcie i proszę o umieszczenie go w galerii, myślę że nie tylko szczupak powinien być celem wyjazdów na ww. szkiery.
Pozdrawiam
Marcin Rutka
|
Witam po kolejnej udanej wyprawie do Szwecji. Jezioro Ivagsjon to piękny zbiornik zasobny w niewyobrażalną ilość DUŻYCH szczupaków. Niestety trafiliśmy na wyjątkowo paskudną pogodę (brrr, jeszcze dziś mi w kościach strzyka). Mimo to, ponad metrowe MAMUNIE dały namówić się na nasze przynęty. Zalecenia miejscowego przewodnika nie przyniosły spodziewanych efektów, dotyczyło to tak lokalizacji jak i metody. W końcu dogadaliśmy się z jeziorem, a potem już poszło. Dziękuję za pomoc związaną z zamianą silnika i za pomoc w wyborze jeziorka. Dla Ivagsjon maksymalna ilość gwiazdek. Nasz aparat fotograficzny też miał awarię więc nie mogę przesłać całej dokumentacji z trofeami.
Pozdrawiam
Maciek Chlebicki
|
Szanowni Państwo
Uprzejmie dziękuję za profesjonalną organizację wyjazdu do Arkosund. Wraz z kolegą mieliśmy okazję wrócić z tego przeuroczego miejsca w poprzednią niedzielę. Pod każdym względem wyjazd był udany. Złowiliśmy ponad 160 szczupaków, największe miały 107, 98, 98, 88 cm. Łowiliśmy przede wszystkim w bardzo płytkich zatokach. Średnia głębokość łowisk nie przekraczała 1 m. Najskuteczniejsze były slidery, wahadłówki (najlepiej bezzaczepowe) oraz obrotówki. Gospodarz jest przemiłym człowiekiem, zawsze chętnym do pomocy, domek wygodny, a z łodzią nie było żadnego problemu.
Przesyłam Państwu kilka zdjęć "na dowód", że ryb było mnóstwo i były niemałe, a krajobrazy wprost przeurocze.
Poza tym, że uczestniczyliśmy w wędkarskich "żniwach" to nie zabrakło również niezwykłych przygód. W jedną z nich, gdybym nie był jej świadkiem, chyba nigdy bym nie uwierzył. Wspomniany wyżej slider, został podczas jednego z holi urwany (agrafka odgięła się) przez szczupaka. Jako, że był to jedyny slider jaki wziąłem do Szwecji byłem tym nieszczęśliwym zdarzeniem mocno załamany. To był dopiero drugi dzień wyjazdu, a ja tracę na zawsze jedną z ulubionych przynęt. Podczas gdy kolega łowił dalej, ja siedziałem podłamany na łodzi, kombinując jak dostać się do jakiegoś sklepu wędkarskiego i kupić kilka nowych sliderów. Nie minęły 3 minuty jak dosłownie 5 m koło naszej łodzi zagotowała sie woda i wyskoczył z niej niemały szczupak. Proszę wyobrazić sobie nasze miny, gdy dostrzegliśmy w jego pysku slidera!!!! Szczupak - co naturalne - mocno zatrząsł głową i ku naszemu jeszcze większemu zdziwieniu uwolnił się ze slidera!!!! Jako, że to przynęta nie tonąca mogliśmy podpłynąć po nią chwilę później i wyjąć z wody. Niesamowita historia, slider okazał się nie tylko niezwykle skuteczny (złowiłem na niego ponad 30 szczupaków podczas tego wyjazdu) ale i nieśmiertelny!
Myślę, że dobrym pomysłem byłoby, gdyby kontaktowali Państwo ze sobą wędkarzy, którzy wybierają się na dane łowisko z tymi, którzy już mieli okazję tam być. Wystarczałoby przekazanie adresu e-mail, dzięki czemu moglibyśmy łatwo podzielić się doświadczeniami, wskazać miejsca gdzie i jak łowić.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję
Rafał Dmowski
|
Przepraszam, że tak długo nie odzywaliśmy się po przyjeździe z Seter Brygge, ale dopiero niedawno doszliśmy do siebie. Było cudownie. Dzięki Wam przeżyliśmy niezapomniane chwile, pełne adrenaliny. Na początku miałam lęki, bo wydawało mi się, że jesteśmy na końcu świata, zwłaszcza jadąc tą krętą drogą przed Seaterwik, tym bardziej, że było pochmurno i kropił deszcz. W sumie pogoda później nam dopisała, bo był tylko 1 dzień deszczowy. Najbardziej bawiło mnie łowienie makreli, jedna za drugą, ponieważ ze mnie jest wędkarz - amator. Mimo tego złowiłam też dorsza, rdzawca i nawet belonę. Mój mąż i syn złowili znacznie więcej i cieszyli się z tego jak nigdy dotąd. Ale najbardziej wystraszyliśmy się jak stanęła nam łódź na środku fiordu, ponieważ wyciekł olej - sama nie wiedziałabym co robić, ale dobrze, że był w łodzi olej i mąż go dolał. Dziękujemy i polecamy Was wszystkim znajomym. Kiedyś na pewno jeszcze tam pojedziemy.
Edyta Skowrońska
|
Z wyprawy nad Asunden jesteśmy zadowoleni. Piękne widoki i oczywiście szczupaki i sandacze, które mięliśmy okazję złapać. Domek, w którym byliśmy tez nas zdziwił swoim standardem. Myśleliśmy, że będzie taki sobie a był naprawdę bardzo fajny. Nie połapaliśmy może okazów, ale ryby brały nieźle. Największy szczupak 5,2kg i sandacz 5,08kg. Zaraz jak będę miał troszkę więcej czasu to prześle wam jakieś ciekawe zdjęcia z naszej podróży.
Pozdrawiam Leszek Olejniczak
|
Witam serdecznie
Chcielibyśmy podziękować ekipie Eventur Fishing za zorganizowanie wyjazdu nad Zatokę Gamlebyviken. Sprawy organizacyjne były przeprowadzone wzorowo i bez żadnych problemów dotarliśmy do ośrodka. Rybność tych wód jest niewyobrażalna. Przez cały wyjazd złapaliśmy około 60 szczupaków większość w granicach 60-80cm. Największy miał 84cm ale było też parę duuużo większych ryb na kiju, niestety nie dały się wyciągnąć z wody. Ale jak to bywa największe zawsze spadają :)
Serdecznie pozdrawiamy
Józef Pożdał wraz z synem
|
Witamy serdecznie
Kilka dni temu wróciliśmy z Finlandii i wciąż żyjemy wspomnieniami o dniach, które nie mają końca, krystalicznie czystej wodzie, błogiej ciszy i udanych połowach. Bardzo dziękujemy za bardzo dobrą organizację wyjazdu i możliwość przeżycia tych wspaniałych chwil.
Serdecznie pozdrawiamy
Janusz Zimak z żoną
|
Składam serdeczne podziękowania firmie Eventur Fishing za pomoc w zorganizowaniu dla naszej czteroosobowej grupy pobytu nad pięknym jeziorem Spillen. Pogoda na ryby raczej nam nie dopisała bo z nieba lał się strumieniami żar, ale i tak z wody schodziliśmy zadowoleni. Oprócz szczupaków na Spillen można skutecznie złowić okazałego lina. Wydaje mi się, że większość wędkarzy niedocenia bogatych zasobów ryb spokojnego żeru, które w "nadmiarze" pływają w szwedzkich jeziorach.
Jeszcze raz dziękuję za wspaniałą organizację i przesyłam pozdrawiam dla całej ekipy Eventuru.
Sławek Bałka
|
Wycieczka zorganizowana przez biuro Eventur w pełni się udała. Wyjechaliśmy na początku czerwca na zatokę Gamleby na standardowy siedmiodniowy pobyt. Już pierwszego dnia złapaliśmy w czterech ponad 15 szczupaków od 2 do 4 kilo. Przez tydzień złowiliśmy w sumie 120 szczupaków, a największy z nich ważył 6 kilo. Dodam, że te które mieliśmy na wędce były dużo większe (ponad metr) nie zostały jednak wyciągnięte z wody ze względu na marny sprzęt którym dysponowaliśmy. Od strony organizacyjnej firma Eventur wywiązała się rewelacyjnie. Nie mieliśmy nigdzie żadnych problemów, wszystko układało się tak jak było napisane w umowie i przygotowane przez pana Tomka. Życzę każdemu takiego wspaniałego wyjazdu na ryby.
Marek Mikołajczyk
|
Szanowni Państwo,
chciałbym Państwu serdecznie podziękować za umożliwienie spędzenia niezapomnianego urlopu wędkarskiego w Szkierach Św. Anny. Wróciliśmy z nich przed kilkoma dniami i ciągle nie możemy (i nie chcemy!) się otrząsnąć z wrażeń jakie mamy po tym wyjeździe. Wszystkie były wyłącznie pozytywne!
Drodzy Państwo, każdy element zorganizowanego przez Państwa wyjazdu był doskonale dopracowany. Dzięki Państwa życzliwości i profesjonalizmowi nie mieliśmy żadnego problemu ani z promem, ani z dojazdem do domku, ani z łowieniem szczupaków. Może jedynie, gdyby mieli Państwo na to większy wpływ byłoby wówczas jeszcze lepiej :) Ale tego od Państwa absolutnie nie wymagaliśmy :)
Podsumowując wyjazd, złowiliśmy we dwóch 63 szczupaki (trzeci z wędkarzy uczestniczących w wyjeździe bardziej skupiony był na podziwianiu krajobrazów (tu oddam mu honor, bo były zjawiskowe) niż wędkował, ale cóż, ludzie mają w życiu różne priorytety :)) co jak sądzę nie jest bardzo wstydliwym wynikiem, jednakże drobny niedosyt pozostał, bo zabrakło dużych szczupaków. Największy złowiony przez nas esox mierzył niecałe 80 cm. Ale cóż, jak to mówią, nie można mieć wszystkiego :)
Jeszcze raz zatem bardzo gorąco Państwu dziękuję, gratuluję życzliwości oraz profesjonalizmu i trzymam mocno kciuki za nasze wspólne (a przez Państwa zorganizowane) kolejne wędkarskie wyprawy.
W wyrazami uznania
Rafał Dmowski
PS. Jeśli uznają to Państwo za istotne, to proszę uwzględnić przy ewentualnej produkcji kolejnego "przewodnika filmowego" nt. wędkarstwa w Szwecji informację o tym, że całkiem sporo przynęt traci się z powodu "zjedzenia" ich przez szczupaki i w związku z tym warto uzbroić się w kilka przynęt tego samego lub podobnego rozmiaru/koloru. Mam wrażenie, ze nie było o tym mowy na filmie, a nam (wędkarzom-amatorom, którzy w ten sposób tracą wędkując w Polsce 1 przynętę na 3 lata :)) niestety ten element zupełnie umknął w trakcie przygotowań do wyjazdu. W związku z tym zmuszeni byliśmy trochę czasu spędzić wieczorami sklejając zapalniczkami ogonki i korpusy z różnych twisterów, kopyt i ripperów (co też miało swój urok:)) Myślę, że taka informacja na pewno przyda się zwłaszcza tym mniej doświadczonym wędkarsko osobom.
|
Witam
W okresie 17.05-24.05 2008r. miałem okazję wraz ze znajomym łowić w przepiękne położonym szkierze Valdemarsvik w południowej Szwecji. Podczas naszego pobytu przy pomocy profesjonalnego przewodnika Pana Roberta Taszarka udało nam się zlokalizować kilkanaście dobrych miejscówek, które obdzieliły nas wspaniałymi szczupakami. Dzięki naszej wytrwałości i umiejętnościom udało nam się złowić około 150 szczupaków (największy 97 cm pozostałe 70-80 cm i mniejsze oraz okoń 37 cm). Rewelacyjnie spisywały się takie przynęty jak: jerki, gumy, obrotówki, które odpowiednio stosowane dzięki wskazaniom Pana Roberta Taszarka dawały nam waleczne szczupaki. Na końcu chciałbym bardzo podziękować naszemu przewodnikowi za profesjonalizm, życzliwość i wspaniałe chwile spędzone nad wodą. Podziękowania kieruje też do EVENTUR FISHING za zorganizowanie wyprawy na ryby.
Pozdrawiam
Tomasz Lasoń z Łodzi.
|
I am writing to thank you for our pleasant trip. We really enjoyed our stay in Valdemarsvik. Everything was perfect and according to our plan. Our nice feelings and experiences were increased by beautiful weather. I want to thank especially to Mr. Robert Taszarek for perfect service, patience and willingness.
Peter Zajac
|
Chciałabym serdecznie podziękować za pomoc i współpracę w zorganizowaniu naszego wyjazdu nad jezioro Fiolen. Jesteśmy naprawdę bardzo zadowoleni. Miejsce urocze, ciche, spokojne, no i ten domek nad samą wodą :-) Najważniejsze, że dopisała i pogoda, i ryby. To już drugi wyjazd za Państwa pośrednictwem i drugi bardzo udany. Do tego stopnia, że zastanawiamy się, czy jesienią nie wybrać się ponownie na któreś ze szwedzkich łowisk. Jeszcze raz dziękuję za profesjonalną obsługę i pozdrawiam :-)
Iwona Sudoł
|
Dobry wieczór! Właśnie wróciłem z wyprawy zorganizowanej przez Państwa biuro do Szwecji na jezioro Sommen. Muszę pogratulować wyboru tego miejsca i Państwu i sobie. Warunki pobytu wspaniałe, domek o wysokim standardzie, bardzo komfortowy. Jezioro piękne i niezwykle rybne, podzieliło się swoim bogactwem z nami. Łowiliśmy kilkadziesiąt szczupaków dziennie, okonie tylko jako przyłów, w sumie kilka, ale za to prawie każdy po wyżej 40 cm. Jedynym mankamentem były dwie łodzie wędkarskie na 6 osób. Trudno spinningować z w sumie niewielkiej łodzi w trzy osoby. Myślę że powinny być w takim przypadku trzy łodzie. Gospodarze bardzo sympatyczni (Mona) i pomocni.
Andrzej Pióro
|
Chcę podziękować za możliwość przeżycia wędkarskiej przygody w szkierach Gryt. Dosyć długo wędkuję /30 lat/ ale w tak krótkim czasie i tylu ryb jeszcze nie złapałem. Kolega, który jest na zdjęciach złowił 4 ponadmetrowe szczupaki, ja dwóch dziesiątek niestety do łódki nie doholowałem. Ale z kilku złapanych osiemdziesiątek jestem zadowolony, jak również z dorodnych okoni /największy miał 1.90 kg, najmniejszy 1.30 kg/. W trójkę złowiliśmy około setki szczupaków. Bardzo jeszcze raz dziękuję firmie Eventur, na pewno skorzystam z usług Państwa, kolesie moi po obejrzeniu zdjęć i nakręconego przeze mnie filmu /ponad 2,5 godziny/ już zamieniają się w łaskawe baranki przy swoich żonach i dziewczynach by móc pojechać na taką wyprawę. Na promie spotkałem Marka Szymańskiego /mamy wspólnego znajomego, zna tez mojego kuzyna z Olsztyna, który organizuje od wielu lat wyprawy do Mongolii/. Co do uwag - u Michaela są dwie łódki, są za płytkie, przy silniejszym wietrze nie są wygodne, silniki mają za mało mocy. Poza tym wszystko jest ok. W załączniku przesyłam 4 zdjęcia. Jeśli tylko będę w W-wie pozwolę sobie odwiedzić Pana i pańskich przyjaciół w firmie.
Wiesiek Zaranek
|
Nasza wyprawa zaczęła sie 19 kwietnia, a więc jeszcze kiedy szczupaki zgrupowane były wyspowo. Pełni optymizmu zjechaliśmy z promu i udaliśmy się w stronę naszego miejsca przeznaczenia tzn. j. Fiolen. Po przybyciu na miejsce miłe zaskoczenie: krajobraz jak z bajki, totalne odludzie, zaledwie parę domów i nasz, usytuowany tuż nad brzegiem na przeciwko przepięknej wyspy. Domek miał mały pokój gościnny, małą sypialnie, odremontowaną łazienkę i co najważniejsze saunę na zewnątrz - nic dodać nic ująć. Gospodarze, przemili ludzie objaśnili nam zasady połowu i obsługę łodzi motorowej z silnikiem spalinowym. Do naszej dyspozycji pozostawili także małe kanu do zwiedzania sąsiednich jezior. No i nad wodę! Pierwsze kontakty z rybami mamy po zlokalizowaniu górek i miejsc z drobnicą. Najważniejsze spostrzeżenia mamy po obserwacji jedynego wędkarza, którego widzieliśmy nad Fiolen przez cały pobyt i który łowił z kanu i znał jezioro i miejsca pobytu ryb. Po około 30 min mamy pierwszą rybę - szczupak połakomił się na dużego ripera w kolorach naturalnych, ma ok. 80 cm i waży 5 kg - piękna ryba. Przez następne dni obławiamy tylko wytyczone miejsca i łowimy dziennie po kilka dużych ryb w granicach 6-8 kg, brania są na głębokiej wodzie, największą rybę wyciągam po dwóch dniach ma 92 cm i waży 8,30 - coś niesamowitego. Mój kolega Marcin wyciąga najdłuższego szczupaka naszego wyjazdu ma równo 96 cm przy wadze 7,80. Brań mniejszych szczupaków mamy po kilkanaście dziennie i sprawiają nam niesamowitą radość. W czasie naszego pobytu zwiedzamy przepiękne jezioro położone od naszego miejsca zaledwie 15 minut drogi przez las: jest cudowne z licznymi zatokami i bujną roślinnością podwodną, brak cywilizacji i totalna cisza sprawiają, że był to jeden z naszych najprzyjemniejszych dni pobytu. Szczupaki w tym jeziorze były prawdopodobnie po tarle dlatego łapaliśmy je na płytkich łąkach z kanu przy samym brzegu - dominowały sztuki w przedziale 2-3 kg. W trzecim dniu naszego pobytu udaliśmy się nad potok Alstern - najlepsze łowisko pstrąga potokowego w Szwecji, krajobraz jak z bajki, wytyczone miejsca parkingowe. Resztę drogi ok 1 km pokonujemy pieszo, to co nas spotyka na miejscu pomijając stado łosi przechadzające się koło naszego samochodu przyprawia nas o zawrót głowy - przepiękny leśny potok, cisza i duże, naprawdę duże potokowce. Po kilku godzinach możemy pochwalić się 5 potokowcami w tym największy mój ma 58 cm samiec. Powiem szczerze był to jeden z moich najbardziej udanych pobytów w Szwecji, a byłem tu już kilka razy, miłym zaskoczeniem była obsługa biura Eventur Fishing, pełen profesjonalizm, opis łowiska i dostępność telefoniczna, która pomogła mi podczas pobytu zorganizować wyjazd na inne łowiska bez straty cennego czasu.
Wojciech Słowik
|
Nasza 7-dniowa wyprawa na pstrągi odbyła się na przełomie kwietnia i maja na łowisku Alsteran, Szwecja. Wyprawa okazała się bardzo udana pod kątem złapanych potokowców, a także pod kątem warunków zapewnionych przez bardzo opiekuńczych gospodarzy łowiska. Gorąco polecam spragnionym zaciętej walki z dzikim pstrągiem potokowym. Gorące dzięki dla Eventur Fishing za profesjonalną organizację wyjazdu.
Marek Lechowski
|
W czerwcu 2007 roku z grupą kolegów (łącznie 15 osób) wybraliśmy się do rekomendowanego przez Eventur ośrodka wędkarskiego w Helnessund. Bogactwo ryb i piękno natury oraz fakt, że byliśmy już za kołem polarnym sprawiły, że tej wyprawy nie zapomnimy do końca życia. Warunki zakwaterowania bardzo dobre, niezawodny sprzęt (łodzie z mocnymi silnikami, echosonda, GPS) i życzliwi gospodarze to ogromne atuty ośrodka w Helnessund. Łapaliśmy głównie dorsze, choć sporo było również innych gatunków ryb takich jak: czarniaki, plamiaki, rdzawce, molwy i brosmy oraz 2 halibuty. Największą rybą wyprawy był 13 kilogramowy dorsz i 9 kilogramowy halibut. Ryb o wadze 3-4 kilogramy nikt nie liczył.
Jarosław Fordoński
|
W związku z odbytą wyprawą nad jezioro Miurn, organizowaną przez Państwa we wrześniu 2007 r., pragnę w imieniu wszystkich uczestników podziękować za sprawną i profesjonalną obsługę oraz przede wszystkim za dostarczenie niezapomnianych wrażeń związanych z wędkowaniem. Rzetelna oferta potwierdza się w trakcie jej realizowania, a najważniejszym jej argumentem są oczywiście duże ryby. I tak ten miły początek kontaktów z Waszą firmą pewnie stanie się tradycją gdyż z wielką przyjemnością wezmę udział w wyprawie organizowanej przez Eventur Fishing w roku przyszłym i latach następnych.
Maciek Chlebicki z Kłodzka
|
W ostatecznym wyborze miejsca pomógł nam kolega Maciek Rogowiecki z Eventur Fishing, za którego rekomendacją zdecydowaliśmy się na wyjazd na wyspę Gardsholmen, leżącą w Zatoce Syrsan. Nie możemy również zapomnieć o wyczynach naszego forumowicza Phali, który w miejscu tym zaliczył kilka pięknych ryb w tym szczupaki powyżej metra.
Pomimo ciągle zmieniającej się pogody i słabego żerowania szczupaków, wyjazd uważamy za udany. Każdy z nas miał szczęście wyholowania przynajmniej jednej dużej ryby. Było ciężko, ale nasza ciągła praca i doświadczenie pozwoliły w osiągnięciu dobrych wyników. Na pewno, jeszcze raz odwiedzimy zatokę Syrsan. Znając już troszkę tę wodę będziemy mieli szansę na osiągnięcie lepszych wyników. Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować naszemu forumowemu koledze Phalacrocoraxowi za pomoc w teoretycznym rozpracowaniu łowiska. Ponadto chcemy również podziękować Eventur Fishing za wzorową organizację wyjazdu. Warunki były wyśmienite, łodzie świetnie przygotowane"
Pełną relację z wyprawy czytaj na www.jerkbait.pl
Sebastian "rognis_oko" Kalkowski
|
Co więcej (jak to mówią lepiej późno niż wcale) chciałbym w imieniu swoim i grupy biorącej udział w wyjeździe do Polarsirkelen podziękować za podpowiedzenie i zaproponowanie tego łowiska. Praktycznie wszystko na co możemy mieć wpływ i czego w trakcie takiego wyjazdu można oczekiwać od organizatora było NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE. Począwszy od zakwaterowania poprzez sprzęt pływający, łowisko a także pomieszczenia do sprawiania ryb, szatnia i suszarnia odzieży a co najważniejsze bardzo miła zawsze gotowa do pomocy i służenia radą obsługa - wszystko to na 5+. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym troszkę nie marudził ale jedyne na co mogę ponarzekać to pogoda. Mieliśmy pecha bowiem w terminie naszego wyjazdu nastąpił w Szwecji i Norwegii nagły powrót zimy i mieliśmy okazję na własne oczy zobaczyć po co tak długie tyczki wyznaczają zimową drogę. Postaram się w najbliższych dniach przesłać parę zdjęć nie tylko złowionych ryb ale także drogi. Mieliśmy również i szczęście i wyczucie, że przedłużyliśmy pobyt do 11 dni. Gdyby nie to tylko dwa razy wypłynęlibyśmy na wodę. Pomijając warunki pogodowe był to jeden z najbardziej udanych naszych wyjazdów.
Maciej Chmielewski
|
Decyzja zapadła na początku roku - jedziemy! Troszkę ta Kanada daleko, ale damy radę - w końcu należymy do "twardych" wędkarzy. Pierwszy kontakt z Evertur Fishing utwierdził nas w tej decyzji - pojedziemy na spotkanie z wielkimi i walecznymi rybami (jesiotry, łososie). W końcu sierpnia byliśmy już w samolocie (9,5 godz. lotu z Londynu do Vancouver) i następnego dnia spotkaliśmy się z Chrisem - naszym rewelacyjnym przewodnikiem. W ramach opłaty otrzymaliśmy na miejscu hotel, łódź z najwyższej klasy sprzętem do połowu jesiotrów oraz bezcenną całodniową opiekę przewodnika. Ryby były niesamowite - ogromne, bardzo mocne i skaczące, a nie ma nic bardziej ekscytującego niż taniec na ogonie 2 metrowej ryby. Zrobiliśmy sobie zdjęcia (zasada no kill!) z 89 jesiotrami (4 wędkarzy, 8 dni), z których największy miał 238cm i ok. 130-140 kg. Większość (70%) ryb była w przedziale 120-180 cm. A wszystko to w urokliwej scenerii doliny rzeki Fraser - rzeki o długości 1300 km, miejscami bardzo szerokiej, a gdzie indziej bardzo wąskiej 20m (ale głębokiej 100m) płynącej wśród gór i lasów Kanady pachnącej żywicą.
Roman Richter
|
|
|