Jak się okazuje, wędkarska Szwecja to nie tylko szkierowe i jeziorowe szczupaki, poławiane w południowej części tego pięknego kraju. Na jej północy - w Laponii - znajdziemy nie mniej, a może nawet więcej skarbów, mogących być przedmiotem pożądania turystów z wędką. Warto czasem pomęczyć się trochę dłużej w podróży, aby znaleźć się w okolicy odludnej, spokojnej, pełnej zwierzyny leśnej, dzikiego ptactwa i ryb. Nasz czerwcowy wyjazd studyjny w poszukiwaniu nowych łowisk pozwolił nam odkryć, że w wielu miejscach szwedzkiej Północy ryby nie znają jeszcze spinningowych przynęt, co skutkuje tym, że atakują je z wielką agresją i zajadłością. A że ryb tam dostatek, szczególnie tak atrakcyjnych dla wędkarzy gatunków jak szczupak, pstrąg, łosoś, palia alpejska czy lipień, rejon ten będziemy z czystym sumieniem polecali tym wszystkim, którzy poznali już dosyć dobrze południowe rejony Skandynawii.
Podczas naszej wyprawy udało nam się złowić dwa piękne łososie o masie 12 i 15 kg. Obydwie ryby dały się skusić na woblery, ciągnięte za tradycyjną wąską łódką wiosłową, na granicznej rzece oddzielającej Szwecję i Finlandię - Torneälven (po fińsku Torniojoki). Ponadto naszym łupem padło wiele lipieni (największe sztuki dochodziły do 50 cm!), pstrągów potokowych i palii alpejskich (do 2 kg) oraz szczupaków (brały nawet w silnym nurcie typowo pstrągowych rzek). Największy esox miał ok. 5 kg, a ryb w granicach 2-3 kilo złowiliśmy naprawdę wiele. A przecież to nie szczupaki były głównym celem naszej wyprawy - w sumie poświęciliśmy im zaledwie kilka godzin. Zapraszamy do obejrzenia reportażu z wyprawy. Widniejące na zdjęciach łowiska znajdą się w naszej ofercie na sezon 2010.