Nasz blog wędkarski

Z dziećmi na rybach

Szwecja – opcja na rodzinne wakacje

Reportaże / Maciek Rogowiecki / Szwecja

Wędkarstwo jest dla mnie najwspanialszym hobby. Uczy cierpliwości i pokory. Pozwala złapać dystans do codziennych problemów i pomaga „przewietrzyć” głowę. Oferuje nam bliski, intymny kontakt z dziką przyrodą, której zasoby kurczą się na świecie w niebywale szybkim tempie. Potrafi ukoić nadwyrężone codziennością nerwy, a w momencie upragnionego brania daje to co jest moim zdaniem w życiu najcenniejsze – dobre emocje!

Dlatego od kilku lat staram się przekazać moją miłość do wędkowania swoim dzieciom – Poli (11 lat) oraz Adasiowi (7 lat). W tym roku odbyliśmy wspólnie kilka wędkarskich wypraw na nasze krajowe łowiska, ale tym na co czekaliśmy najbardziej była coroczna wyprawa do Szwecji. Dlaczego tam? Bo, mówiąc w skrócie ryb jest tam dużo, a wędkarzy mało. Proporcja, niestety, zupełnie odwrotna niż w Polsce. Na początek sierpnia zarezerwowaliśmy więc domek nad jednym z moich ulubionych łowisk (jeziorze Storsjön) i przez tydzień korzystaliśmy z dobrodziejstw Szwecji. Wokół nie było innych wędkarzy (przez tydzień spędzony na łowisku spotkaliśmy jedną łódkę, notabene naszych klientów, którzy podobnie jak my postanowili spędzić wakacje na szwedzkich rybach) i całe jezioro (ponad 1000 ha) było właściwie tylko do naszej dyspozycji. Rzecz nie do pomyślenie w Polsce, szczególnie w wakacje.

Rankami, zaraz po śniadaniu łowiliśmy z pomostu na bata piękne leszcze (nawet 2 kg), bardzo dużo płotek i złotych wzdręg (największe po 30 cm). Mi udało się wreszcie dobrać do linów, co odkładałem nie wiem ile lat. Wspaniałe, bardzo silne i wymagające ryby, które dają tyle samo wędkarskiej satysfakcji co drapieżniki.

A po południu pływaliśmy sobie na podwodne górki na sandacze, szczupaki i okonie. Dzieciom udało się złowić pierwsze w życiu ryby metodą opadu, z czego jestem szczerze dumny.

To był dobry, spokojny urlop z najbliższymi. Bez sąsiadów, bez zajętego pomostu, bez wyścigu do miejscówek i bez Zenka dobiegającego z głośników. Byliśmy tylko my we trójkę, las i szczodre jezioro. Rozważcie takie wakacje następnym razem. Tym bardziej, że w lato ryby biorą w Szwecji „że hej”, a cenowo urlop „u Vikingów” kosztuje nie wiele więcej niż w Polsce. Droższa jest po prostu podróż (prom), ale warto dopłacić. Za bezcenny „święty spokój”.

Maciek Rogowiecki

P.S Jeśli obawiacie się koronawirusa w podróży do Szwecji to niepotrzebnie. Ryzyko zarażenia się podczas pobytu na rybach jest niewielkie (powiedziałbym nawet, że bliskie zeru) i na pewno znacznie niższe niż na zatłoczonej plaży czy górskim szlaku w Polsce. Zdecydowana większość domków z naszej oferty zlokalizowana jest pośród lasów, jezior i w generalnie bardzo odludnym położeniu na łonie natury. Często przez tydzień pobytu nie spotkacie tam nikogo innego poza towarzyszami, z którymi przyjechaliście na urlop. Bardziej newralgiczną kwestią jest sprawa podróży promowej. Ale i na to jest sposób – należy przemieszczanie się po promie ograniczyć do minimum i większość przeprawy spędzić w kabinie (są regularnie dezynfekowane). Przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa turystyka wędkarska w Szwecji jest całkowicie bezpieczna – sprawdziliśmy to sami!






Więcej o blogu

Witam serdecznie wszystkich Wędkarskich Podróżników!

Nazywam się Piotr Motyka i jestem gospodarzem oraz redaktorem tego bloga.

Na blogu znajdziecie wiele moich tekstów, zdjęć oraz reportaży, ale także materiały autorstwa moich Kolegów „po kiju”. Część z nich prezentowana jest również na stronie fishingexplorers.com, inne tylko tutaj. Tematem są wędkarskie podróże, a wszystko adresowane jest do ludzi, którzy tak jak my je kochają.

Zapraszam serdecznie!

Siedziba biura

EVENTUR FISHING
ul. Roentgena 23 lok. 21, III piętro
02-781 Warszawa

biuro czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 09.00-17.00

telefon: + 48 22 894 58 12
faks: + 48 22 894 58 16