Wędkarstwo na Alandach Flaga Alandy
Alandy - to magiczne słowo (fińska nazwa tego obszaru to Ahvenanmaa, co dosłownie znaczy "Góra Okoniowa") jak mantrę powtarzają wędkarze z całej Europy. Wertują wędkarskie magazyny, broszury i foldery turystyczne, podziwiając z wypiekami na twarzy i przyspieszonym tętnem zdjęcia olbrzymich, walecznych ryb i ich szczęśliwych pogromców.
Wyspy Alandzkie jak magnes przyciągają podróżników spragnionych pięknej, nieskażonej przyrody, odosobnienia a przede wszystkim wielkiej wędkarskiej przygody. Tak, bez wątpienia ten stosunkowo niewielki archipelag to wędkarska wizytówka całej Skandynawii. Na czym polega niezwykła atrakcyjność tego wędkarskiego eldorado? Odpowiedź jest banalnie prosta: tu po prostu są ryby, całe mnóstwo ryb, które jakby tego było mało lubią "współpracować" z wędkarzami. Gdy dodamy do tego jeszcze czystą wodę, dziką, nieujarzmioną naturę, znakomitą infrastrukturę turystyczną oraz skandynawskie podejście do wędkarstwa, wyłania się obraz prawdziwego raju, o jakim każdy z nas marzy a jakiego niestety nie ma najmniejszych szans posmakować w naszym wędkarsko zdegradowanym kraju. Polski wędkarz, który pierwszy raz odwiedza ten urokliwy zakątek, czuje się jak na Ziemi Obiecanej - ilość ryb, ich rozmiary oraz częstotliwość brań w porównaniu z naszymi standardami jest po prostu niewyobrażalna.
Wędka, słońce, las i woda
Na Alandach każdy ma realną szansę połowić - zarówno starzy "wyjadacze" jak i zupełni neofici, którzy dopiero, co rozpoczynają swoją przygodę z wędką. To także doskonałe miejsce na rodzinny urlop z dziećmi i małżonką - poza wędkowaniem istnieje tu wiele innych możliwości aktywnego spędzania czasu, jak choćby żeglarstwo, windsurfing, kajakarstwo czy nurkowanie. Zwolennicy pieszych i rowerowych wędrówek też nie będą narzekać - liczne szlaki poprowadzą ich pośród skalistych szkierów do ciekawych i jakże odmiennych od naszych kulturowo miejsc. A gdyby rodzina zechciała z Tobą powędkować - nic prostszego: umożliwiają to duże, bezpieczne łodzie oraz częste brania, które skutecznie wciągną do zabawy nawet zupełnych laików czy nowicjuszy. Poza tym na wodzie można złapać najlepszą opaleniznę! Pora więc poważnie się zastanowić - jechać po raz kolejny nad jedno z bezrybnych, ogołoconych ze wszystkiego prócz kijanek polskich jezior, gdzie w kiepskich warunkach znów będziesz próbował "wypoczywać", czy za porównywalne bądź niewiele większe pieniądze przeżyć wędkarski urlop z prawdziwego zdarzenia? Odpowiedź jest prosta i oczywista.
Tutaj królem jest szczupak
Jakie gatunki możemy poławiać na lekko słonych wodach archipelagu? Praktycznie wszystkie, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce (może poza tymi typowo rzecznymi jak klenie, bolenie czy pstrągi), ale niekwestionowanym królem tych wód jest szczupak, którego liczebność i rozmiary wprawiają w osłupienie niejednego wędkarza. Tutejsze zębacze są nieco jaśniej ubarwione od "rodzimych", ale chyba przewyższają je walecznością. Z reguły są krępe, bardzo szybkie i zawsze gotowe do walki. Swoja świetną kondycję zawdzięczają morskiej diecie i czystej, wolnej od zanieczyszczeń wodzie. Gdzie szukamy tych drapieżników? Znakomitymi łowiskami będą wszelkie wody wewnątrz archipelagu oraz zatoki, które mają bezpośredni kontakt z morzem. Wiele z tych miejsc przypomina charakterem i sposobem łowienia polskie, mazurskie czy pomorskie jeziora. A więc powinniśmy się skupić na płytkich (do 4-5 m) podwodnych łąkach, wszelkich nierównościach dna - szczególnie podwodnych górkach, a także spadkach dna tuż za ścianą trzcin. Wiele z takich łowisk obfituje w wystające ponad powierzchnię skaliste wysepki, których podwodne przedłużenia są zamieszkiwane przez nestorów szczupaczego rodu. Kiedy ryby żerują sprawdzają się niemal wszystkie wabiki - zabójczy bywa spory, ponad 12 cm ripper (koniecznie dozbrojony!) czy podobnych rozmiarów wobler poprowadzony metr, półtora nad dnem. Oczywiście nie wolno zapominać o klasyce - zastosowanie algi nr 3 czy największego lusoxa na pewno nie pozostanie długo bez odzewu. Kolorystyka różnorodna - skuteczne są wszelkie naturalne odcienie, w szczególności te, które naśladują ubarwieniem płotkę i okonia. Wczesną wiosną i jesienią (nawet w listopadzie) radzimy wypróbować kolory zgoła odmienne - wszelkie "fluo" i "marchewki". Mogą one przynieść rewelacyjne wprost wyniki. W dni, gdy ryby nie kwapią się do brań (to niestety zdarza się nawet na Alandach), załóżmy na agrafkę przynęty mniejszych rozmiarów, nawet te które kojarzą się nam bardziej z okoniem, niż ze szczupakiem. Czasami może być to strzał w przysłowiową "dziesiątkę".
Skaliste szkiery, sąsiadujące z otwartymi wodami, to także doskonałe łowiska szczupaków. Dodatkowo, łowiąc tam wczesną wiosną mamy szansę na trafienie dorodnej troci. Wybrzeże szkierowe, ze względu na spore odległości pomiędzy najlepszymi miejscami, najłatwiej (i najefektywniej) obłowić metodą trollingową. Łatwo zauważyć, iż największe szczupaki biorą najczęściej na selektywnej wielkości przynętę ciągniętą za łodzią na dość znacznej głębokości (4-8 m). Z wabików zastosowanie mają przede wszystkim pokaźnych rozmiarów woblery, raczej w naturalnych kolorach. Bardzo skuteczne są największe modele Rapali oraz Salmo. Wybierając się na szkierowe łowy należy pamiętać o dużej, bezpiecznej łodzi ze sporym silnikiem, kapokach i odpowiednim, ciepłym i nieprzemakalnym ubiorze. Pogoda może się zmienić w przeciągu paru chwil, a dmuchnąć potrafi nieźle... Najlepsze okresy połowów to przede wszystkim druga połowa maja i czerwiec oraz okres od początku sierpnia aż do listopada.
Łososiowy trolling
Nie tylko jednak szczupakiem Alandy stoją - z powodzeniem możemy polować także na inne gatunki ryb. Sporą popularnością cieszą się połowy szlachetnych drapieżników, występujących obficie na tych wodach, a mianowicie troci i łososi. Niestety najlepsze okresy brań troci przypadają na okres mało atrakcyjny pod względem rodzinnego urlopu, czyli wczesną wiosnę (marzec, kwiecień) oraz miesiące późnojesienne (październik, listopad). Inaczej ma się sprawa z łososiem - łowi się go od maja do mniej więcej połowy czerwca, kiedy ma miejsce ciąg tarłowy tych przepięknych, jakże walecznych ryb. W tym właśnie okresie (zresztą ta pora roku jest tu najpiękniejsza) tysiące srebnołuskich drapieżników wpływa z otwartych wód Bałtyku na obszar Zatoki Botnickiej. Jedyną metodą połowu łososi na Alandach jest trolling z downriggerem, przy użyciu specjalistycznego, niezwykle mocnego sprzętu i dużych przystosowanych do tej metody łodzi. Takie jednostki pływające są na wyposażeniu miejscowych przewodników i właściwie tylko z nimi warto wypływać na poszukiwania łososi. Samemu, szczególnie gdy jesteśmy tu po raz pierwszy, mamy nikłe szanse na namierzenie tych stale przemieszczających się ryb. Nie ma co też liczyć na to, że łososie będą brały co 15 minut. 3-4 uderzenia podczas całego dnia trollingowania to znakomity wynik. Ale coś za coś - jak ryba już połakomi się na naszą przynętę, hol na długo pozostanie w pamięci. Średnia masa łowionych na Alandach łososi wynosi bowiem ponad 9 kg, a dość często biorą sztuki w granicach 15-20 kg! Hol takiej sztuki, pomimo zastosowania mocarnego, morskiego sprzętu, trwa około godziny... Najlepszymi przynętami na łososiowate są spore, smukłe woblery oraz duże, podłużne wahadłówki. Zresztą, jeśli akurat nie będziecie mieli odpowiednich przynęt w Waszym najtajniejszym z pudełek nie martwcie się - ochoczo wyposaży w nie Wasz przewodnik. Troć to drugi przedstawiciel ryb z płetwą tłuszczową, którego z powodzeniem można poławiać na wodach archipelagu. Najlepszymi łowiskami będą graniczące z otwartymi wodami zewnętrze szkiery. Miejsca te charakteryzują się niewielką głębokością oraz twardym, kamienistym dnem, gdzieniegdzie porośniętym morszczynem. Zawsze warto poprowadzić tam nurkujący, podłużny wobler, ciężką wahadłówkę czy przeciążoną obrotówkę. Jednym słowem "klasyka" znad polskich, pomorskich rzek. Z powodzeniem możemy także trollingować (lub dryfować) wzdłuż szkierów - tu najlepiej sprawdzają się cięższe przynęty, umożliwiające dłuższe rzuty. Z reguły padają sztuki w granicach 2–-3 kg, ale wcześniej czy później na pewno przeżyjemy "bliskie spotkanie III stopnia" z dużo większym okazem. A wtedy lepiej mocno trzymajcie się wędziska!
Inne ryby też w obfitości
Oprócz wymienionych już gatunków, na bardzo dobre rezultaty możemy liczyć w połowie okoni oraz jazi, które dorastają tu do imponujących rozmiarów. Pasiaste drapieżniki, pomimo, iż są bardzo liczne, występują wyspowo - największą ich ilość spotkamy w północno-wschodniej części archipelagu, szczególnie w spokojnych zatokach. Przynęty - wiadomo: wszelkie gumowe precjoza w mini rozmiarach, małe woblerki, obrotówki od numeru 0 do 3. Chyba, że chcemy spotkać się z największymi, ponadkilogramowymi garbusami. Wtedy duża, szeroko chodząca obrotówka (numer 4 a nawet 5) lub co najmniej 8-centymetrowy ripper mogą szybko potwierdzić swą skuteczność w ich wabieniu. Zostały nam jeszcze jazie. Te wspaniałe, pięknie wybarwione ryby tworzą na Alandach niezwykle liczną populację. Szkoda, iż tak niewielu wędkarzy próbuje je łowić. Jazi szukamy w spokojnych, obficie porośniętych zatokach, na zazwyczaj niewielkiej głębokości. Najskuteczniejsze są malutkie obrotówki (kolor ma tutaj doprawdy niewielkie znaczenie), woblerki oraz rippery o wielkości 3-5 cm. Przynęte prowadzimy wolno i płytko (nawet po powierzchni, przydaje się długi kij). Często możemy zaobserwować duże, 50-centymetrowe sztuki płynące za przynętą. Przyspieszmy wtedy nieco skręcanie żyłki a już za chwilę z pewnością poczujemy na kiju jakże przyjemny, pulsujący ciężar... Oczywiście te niezwykle sportowe i przesympatyczne ryby możemy z powodzeniem łowić na muszkę i przy użyciu metod spławikowych. Świat ryb spokojnego żeru jest również niezwykle bogaty - licznie występuje płoć, leszcz, lin oraz wzdręga. Dodatkowo, szczególnie na zewnętrznych wodach, często spotkamy się z rybami typowo morskimi. Możliwości i sposobów zaspokojenia na Alandach swej wędkarskiej pasji jest więc wiele i tylko od Was, drodzy koledzy, zależy, jak to zrobicie.
Porady i wskazówki praktyczne
Licencje, limity i ograniczenia
Na połów ryb na Alandach wymagane są stosowne licencje. Dotyczy to znakomitej większości łowisk, które są wodami prywatnymi. Ich ceny różnią się w zależności od charakteru łowiska i jego lokalizacji, jednak z reguły mieszczą się w przedziale 10-30 € za tydzień łowienia. Po wykupieniu odpowiedniego zezwolenia można łowić tylko w wyznaczonej strefie, obejmującej zazwyczaj kilkaset hektarów. W praktyce wszelkie formalności związane z zakupem niezbędnych licencji załatwiają za nas gospodarze ośrodków wypoczynkowych lub pracownicy najbliższego sklepu wędkarskiego czy informacji turystycznej. W związku z dość dużą w ostatnich latach presją wędkarską, wprowadzone zostały limity ilościowe w połowach szczupaka. Obowiązuje zasada zabierania ryb przeznaczonych tylko do bezpośredniego spożycia (2-3 sztuki dziennie). Ponadto w okresie 15.04 - 15.06 obowiązuje zakaz wstępu na brzeg z powodu okresu lęgowego ptaków.
Uwaga!
  • Na Wyspach Alandzkich obowiązują następujące wymiary ochronne: łosoś - 60 cm, troć - 50 cm, szczupak - 50 cm (na niektórych łowiskach 60 cm), sandacz - 42 cm, sieja - 35 cm.
  • Wiele atrakcyjnych łowisk na Alandach to wody prywatne, na których właściciele pobierają dodatkowe opłaty.
  • Wędkarzy łowiących na Alandach z reguły nie obowiązują limity ilościowe połowów. Teoretycznie możemy, więc zabrać z łowiska dowolną ilość ryb. Należy jednak pamiętać, iż takie praktyki nie mają raczej miejsca, a wędkarze zabierają z łowiska tylko tyle ryb, ile potrzebnych im jest na własny użytek danego dnia.
Wędkarzu! Udając się na ryby na Alandy przestrzegaj zawsze następujących zasad:
  • Pamiętaj o odpowiednim ubiorze, dostosowanym do panujących na Alandach warunków klimatycznych.
  • Zabieraj tylko tyle ryb ile potrzebujesz.
  • Zawsze przestrzegaj wymiarów i okresów ochronnych (kary za ich nieprzestrzeganie są niezwykle wysokie, a strażnicy nie znają pobłażliwości).
  • Ryby, które chcesz wypuścić uwalniaj bardzo ostrożnie - tak, aby wróciły do wody w jak najlepszej kondycji.
  • Szanuj piękno przyrody tego nieskażonego kraju oraz wszystkich jego mieszkańców. Nie zaśmiecaj i nie dewastuj środowiska przyrodniczego.

Podróże po Polsce